W poprzednim tygodniu wyjaśniliśmy sobie, że okres okołoporodowy sprzyja wystąpieniu wielu zaburzeniom emocjonalnym, zaczynając od stanów depresyjnych i lękowych w ciąży, poprzez depresję poporodową i stres pourazowy, aż do psychoz po porodzie. Nie jest to kwestia wyboru, nie jest to też kwestią tego czy dziecko wyszło z „przypadku” czy było długo wyczekiwane, gdyż problemów emocjonalnych doświadczają też kobiety, które zaszły w wymodloną ciążę walcząc latami z niepłodnością.  W poprzednim tygodniu skupiłam się na zaburzeniach depresyjnych w przebiegu ciąży, w tym natomiast chce opisać oraz omówić temat baby blues oraz depresji poporodowej.

Okołoporodowe zaburzenia emocjonalne część I

Narodziny dziecka z perspektywy psychologicznej to zdarzenie kryzysu tożsamości – nie można oczekiwać, że kobieta po porodzie wróci w 100% i bardzo szybko do stanu psychicznego przed ciążą i porodem, gdyż w mniej lub bardziej świadomy sposób po urodzeniu dziecka modyfikuje się wewnętrzny obraz siebie. Dodatkowo tuż po porodzie kobieta może przeżywać w bardzo intensywny sposób dużo emocji związanych ze stratą – stratą dawnej siebie, życia sprzed ciąży/pojawienia się dziecka oraz innych emocji jak zagubienie, strach, lęk, bezradność, nadwrażliwość, zwiększone poczucie zależności, kobieta też może się czuć pozbawiona osobowości i całkowicie zredukowana do roli matki.

Kobieta oczekuje, że poród i przyjście dziecka na świat stanie się najpiękniejszym okresem życia, jednak w wielu przypadkach staje się to dla niej momentem kryzysowym – strach, niekontrolowany lęk, spotęgowana niepewność młodej matki, poczucie winy czy przygnębienia przychodzą często właśnie w tym momencie, który miał być dla kobiety najpiękniejszym okresem w życiu, a kiedy te emocje dominują ciężko się skupić na tym, aby odczuwać radość czy miłość. Po porodzie od kobiety społecznie się oczekuje, że powinna ona sobie sama dobrze instynktownie radzić z tak naturalnym stanem jakim jest macierzyństwo. Jeśli jednak realność okazuje się inna niż od nas się oczekuje, czy tego czego same oczekujemy od siebie, fakt ten wraz z intensywną zmianą hormonalną tuż po porodzie oraz z intensywnością powyższych przeżywanych emocji czy innych życiowych problemów tworzy mocny fundament do depresji poporodowej.

Zgodnie z tym o czym wspominałam w poprzednim tygodniu – warto pamiętać, że kiedy dopiero urodziłyśmy dziecko zupełnie normalne może być uczucie w jednej chwili radości i dumy, a za chwile lęku czy smutku, gdyż zgodnie ze Skalą Ponownego Przystosowania Społecznego (Social Readjustment Rating Scale – SRRS) stworzoną przez psychiatrów Richarda Rahesa oraz Thomasa Holmesa, pojawienie się dziecka/poszerzenie rodziny znajduje się na czternastym miejscu wśród 44 najbardziej stresujących sytuacji życiowych.

Normalnym jest bać się zmian, które nadeszły, niema emocji złych, każda z nich jest potrzebna i nie ma w tym nic wstydliwego ani nie jest to powodem do poczucia winy, aby czuć zagubienie, strach, lęk, smutek czy bezradność.  Emocje te są dla nas drogowskazem, a objawy depresyjne, smutek czy lęk może się wiązać tylko i wyłącznie z adaptacyjnym procesem radzenia sobie z nową, trudną sytuacją – fakt występowania w/w objawów czy emocji nie musi świadczyć o zaburzeniach depresyjnych. Kiedy jednak kończy się normalne (nie patologiczne) uczucie strachu, lęku, przygnębienia czy smutku, a zaczynają się poważne problemy psychiczne? O tym w dzisiejszym wpisie.

BABY BLUES, DEPRESJA ORAZ PSYCHOZA POPORODOWA

W porównaniu do stanu ciąży, który przez wiele lat w medycynie był wręcz uważany za czas dobrego samopoczucia emocjonalnego dla kobiet, o tym, że okres poporodowy jest czasem zwiększonej podatności na choroby psychiczne i o tym, że po porodzie występuje dramatyczny wzrost ryzyka ciężkiej choroby psychicznej w ciągu pierwszych 3 miesięcy po urodzeniu dziecka wiadomo od bardzo dawna.

W okresie poporodowym nawet do 85% wszystkich kobiet doświadcza różnego rodzaju, o różnym stopniu nasilenia zaburzeń nastroju.

Poporodowe zaburzenia psychiczne można podzielić na trzy główne kategorie względem siły nasilenia oraz częstotliwości występowania:

Artykuł napisany został na blog dla partnera Muscle-Zone.pl w ramach projektu Julia Radzi, i jego całość znajduje się tu.

W linku również znajdzie się film na YT.